Czy ktoś mi uwierzy, że ja to wyhaftowałam?
A historia tego haftu zaczyna się w małym, niepozornym sklepiku z używaną odzieżą. Moja Mama znalazła tam taki skarb...nie dokończony haft z dołączoną wełną. Niemały "obraz" zabrała do domu. Kilka okienek było wyhaftowanych, niestety ktoś nie dokończył swojego dzieła...a może i stety.
Mama zaczęła haft, jednak mnie też zauroczył i przyłączyłam się do skończenia "Dziewczyny czyszczącej srebra"
A historia tego haftu zaczyna się w małym, niepozornym sklepiku z używaną odzieżą. Moja Mama znalazła tam taki skarb...nie dokończony haft z dołączoną wełną. Niemały "obraz" zabrała do domu. Kilka okienek było wyhaftowanych, niestety ktoś nie dokończył swojego dzieła...a może i stety.
Mama zaczęła haft, jednak mnie też zauroczył i przyłączyłam się do skończenia "Dziewczyny czyszczącej srebra"
Gdy przewlekałam ostatni kawałeczek wełny przez okienko kanwy, zawiązałam supełek i spojrzałam co przedstawia obraz w całości...trochę mnie zatkało. Miałam wrażenie, że haftowałam ten obraz kilka lat, a dziewczyna na obrazie jest taka krucha i delikatna. Mama oprawiła haft i teraz wisi u niej w salonie. Fajnie na niego patrzeć.
Foto: Patio Drops



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz