Uwielbiam film "Grinch: świąt nie będzie". Na szczęście w tym roku puścili w telewizji i miałam okazję znowu zobaczyć Jim'a Carrey'a w akcji.
Kocham jego minki, złość, zadufanie w sobie i te długie, chude, owłosione paluszki. Jim przechodzi tam samego siebie. W ogóle cały film jest świetnie zrealizowany (reż. Ron Howard) charakteryzacja, scenografia, scenariusz. Jeden z niewielu świątecznych filmów który lubię i zawsze z chęcią oglądam.
Polecam serdecznie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz