Trochę szyję, maluję, rysuję, tworzę, robię zdjęcia. Traktuję to jako terapię od codzienności. Nikomu się z tego nie tłumaczę, po co, na co, po prostu to lubię. Relaksuję się, lubię ten magiczny klimat rzeczy stworzonych ręcznie. Czasami czuję jak siedzi we mnie dzieciak, taki zwykły, prosty, smutny dzieciak...tworzenie sprawia, że czuję się lepiej, bo robię to po swojemu, ogranicza mnie tylko moja wyobraźnia. A uczucie jakie rośnie we mnie jak ktoś mówi mi że to jest fajne co uszyłam jest niesamowite - jakby gwiazdka na niebie się zaświeciła tylko dla mnie, w środku się cieszę, chociaż czasami nie dowierzam, wydaje mi się że ktoś to mówi z grzeczności. Najbardziej zależy mi na opinii najbliższych.. jeśli im się podoba to moje serce śpiewa :) fiu fiu trala la la la
A ta Pani poniżej była pierwsza, siedziała mi w głowie to ją wypuściłam na zewnątrz ;) niech zobaczy jak to jest w świecie ludzi. Po niej były kolejne, nawet pojechały niektóre daleko w góry do dzieci (ciekawe czy przeżyły to spotkanie :)) ale tej nigdy nie oddam...lubię ją, wzrusza mnie.
![]() |
| Foto: Patio Drops |





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz