Wpakowałam mu się na kolana. Twarz schowałam w zagłębieniu jego szyi.
- Nie płacz - powiedział. Ze mną nic Ci się nie stanie. Ochronię Cię.
- No już, nie płacz.
Nie przestawałam, więc przytulił mnie mocniej i poczekał aż zasnęłam zmęczona płaczem.
Zaniósł ją delikatnie do łóżka. Jego koszula była cała mokra od łez.
Przykrył kołdrą i przez chwilę patrzył jak śpi. Patrzył na jej zamknięte powieki, nos, usta, słuchał jak delikatnie oddycha. Patrzył i myślał.
Poszedł do drugiego pokoju, zdjął koszulę i powiesił na oparciu krzesła.
Obiecał sobie, że nigdy jej nie upierze. Poczeka aż jej łzy wyschną na materiale, a później ją schowa. To będzie jego skarb.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz