Właściwie to nie pamiętam kiedy czytanie książek dla samej przyjemności stało się częścią mojego życia. Lektur w szkole nienawidziłam czytać,ale pewnie jak większość ludzi dlatego, że byliśmy do tego zmuszani...zresztą nasze lektury są mało interesujące i uważam, że średnio na 10 lat powinny być wymieniane na literaturę bardziej współczesną. Po prostu lubię czytać i od wielu, wielu, wielu lat nie miałam dłuższej przerwy między jedną książką a drugą jak myślę tydzień.
Najczęściej czytam w łóżku przed zaśnięciem, przy lampce (stąd pewnie w wieku 29 lat muszę nosić okulary do czytania/komputera:)) lub na urlopie.
Uwielbiam odpłynąć z książką, z jej bohaterami i ich historią. Jestem typem czytelnika emocjonalnego, że tak to nazwę, ryczę łzami wielkimi jak groch lub śmieję się w głos, otwieram buzię ze zdziwienia jak nagle akcja zmienia tor, myślę o bohaterach w ciągu dnia...
Kiedyś nawet zaczęłam sama pisać książkę, mmhh to znaczy napisałam jakieś 16 stron i na razie siedzi ten plik w folderze i czeka, aż może kiedyś się odważę i przeleję na papier historię, która siedzi mi w głowie.
Często czytam książki po kilka razy, lubię do nich wracać i odkrywać nowe niezapamiętane szczegóły. Lubię książki fantasy ("Wiedźmin"), śmieszne/dziwne z dreszczykiem ("Sprawiedliwość owiec", "Rogi"), po prostu fajne, ciepłe książki ("Tam gdzie spadają Anioły") czy dla dzieciaków (Harry Potter)...Uwielbiam dostawać książki w prezencie, nie ma dla mnie lepszego prezentu na urodziny czy na Gwiazdkę jak książka wybrana specjalnie dla mnie, a która powiększy moją kolekcję, a co najważniejsze będzie już na mnie czekała taka nowiutka i pachnąca :)
Najbardziej lubię ten moment w czytaniu, gdy już jestem po kilku stronach i zaczynam już oczami wyobraźni widzieć postaci, ich włosy, oczy, uśmiech, sposób chodzenia. Czuję zapachy, upał, wilgotność, złość..wszystko to co odczuwa "mój" bohater, bo na ten czas jak czytam książkę to jest mój bohater, czuję jak wchodzę z nim w intymną relację, bo to ja jestem obserwatorem jego życia. To ja wiem co myśli i czuje i na tą krótką chwilę jesteśmy razem, wspólnie przeżywamy jego rozterki, ucieszki, miłostki...Może to głupie, ale wierzę że bohaterowie wszystkich książek, które przeczytałam są gdzieś tam na świecie, gdzieś na odległej planecie w magicznej krainie i żyją, mają się dobrze, a historia opowiedziana w książce była tylko małym epizodem z ich prawdziwego życia. Oni tam są a ja uśmiecham się do nich i życzę im wszystkiego dobrego.